
2005-05-08 15:41:27 >> Odpowiedzi na zapytania
Narazie odpowiadam, potem postaram się zamieścić notkę o wardze.
na początek opowieść serża:krotka historyjka mojego jezora. przebicie (jak dla mnie bolalo) zaczela sie lac krew, ale pani mowi: troche duzo, ale zaraz przestanie. kurna nie przestalo przez 2 godziny ponad. wyciagnalem kolca - leci. sie sfilmowalem, z krwi za duzo ucieklo, ale jakos z pol litra w sumie chyba tego bylo i czuje jakas slabosc w sobie. smigam do szpitala bo to kole 22. okazalo sie ze sympatyczna pani klujka przebila mi tetniczke. efekt szew na tej pieprzonej tetniczce. kurwaaa, ta niteczka to jest bol jak ja zaciskaja na tetniczce. za 5 dni do zdjecia szwu i juz na sam mysl mna trzacha. nara
Jak już zostało odpowiedziane, przez Di i jeszcze jedną osóbkę pan powyżej udając się do kosmetyczki sam sobie zgotował taki los. Kolejny dowód na to, że kłuć należy się TYLKO w zaufanych studiach piercingu, ponieważ panie kosmetyczki o przekłuwaniu ciała nie mają bladego pojęcia, a papierek na ścianie nie znaczy NIC. Piercing nie niesie ze sobą praktycznie żadnego ryzyka, jeżeli wykonywany jest przez profesjonalistów. I myślę, że to koniec tego tematu. Jeżeli ktoś chce być zdrowy i mieć fajny kolec- zapraszam do studia. Cała reszta niech robi co chce, tylko potem niech nie opowiada bzdur o tym, jakie to straszne rzeczy dzieją się przy piercingu. Bleh. Szkoda słów.
odpowiedź na pytania Mad--Zii
chce sobie zrobic kolczyk w pępku - cały zcas odradzasz przekłucie pepka u kosmetyczki. Jednak na moja psychike lepiej działa biały gabinet kosmetyczki aniżeli studio tatuazu w którym to ty radzisz robic kolczyk. Chyba ,ze sa osobne gabinety pirrcingowe- ale nie w moim miescie :(
Wiec czy przekłucie pepka u kosmetyczki to az takie ryzyko?
Odradzam przekłuwanie u kosmetyczki nie tylko pępka, ale jakiejkolwiek części ciała- pomijając miękkie partie uszu- czyli tzw. płatki- tutaj nie dokonuje się piercingu, tylko zwykłego przekłucia- ale o tym była już mowa.
Rozumiem, że lepiej działa na ciebie biały gabinet kosmetyczki, ale może warto poszukać równie "białego" studia piercingu? To, że gabinet kosmetyczny wygląda wyjątkowo schludnie nie znaczy to, że kosmetyczki mają doskonałe doświadczenie w przekłuwaniu ciała. Jak już mówiłam papierek na ścianie, mówi o ukończonym najczęściej dwudniowym kursie, gdzie taka potencjalna kobietka dostała do przekłucia jedno ucho, albo jeden nos, a najczęściej jedynie patrzyła jak to się wykonuje. Piercing wymaga doświadczenia. Dlatego powstają studia, gdzie pracują ludzie oddani swojej pasji, którzy zajmują się przede wszystkim tym. Kosmetyczki natomiast w 99% wykonują zabiegi pielęgnacyjne- maseczki, manicure itd.
Więc jak możliwe jest to, że dokonają one lepiej przekłucia od piercemena, który zakłada dziennie kilka, albo kilkanaście kolców?
Jeżeli nie masz w swoim mieście studia tatuży i piercingu, najlepiej udać się, gdzieś indziej, do innej miejscowości.
A c ze sportami walki?? Trenuje aikido, i tajski boks . Jak wiesz sporty walki sa bardzo kontaktowe i cieżko ( w przypadku tajskiego boksu) uchronic sie przed kopniakiem w brzuch , draśnieciem pępka itp. Nalezy zakąłdac opatrunek (jaki?? ) czy wyjmowac kolczyk??
Jeżeli trenujesz, ja bym na Twoim miejscu zrezygnowała albo z kolca, albo z treningów. Opatrunek nic ci tu nie da, a ciągły kontakt z przeciwnikiem utrudni gojenie, może nawet prowadzić do zerwania niezagojenego pępka. Wyjmować kolec można dopiero po całkowitym jego zagojeniu, który trwa przeważnie od pół roku w zwyż.
Także w tym momencie musiałabyć przerwać na ten okres treningi, a potem do nich powrócić, a na ich czas wyjmować kolec- kiedy pępek już się zagoi i nie będzie możliwości jego ponownego zarośnięcia w tak krótkim czasie.
Ponadtto jakim kolczykiem radzisz przebic pepek : stal nierdzewna, miedz czy srebro??
Jak już pisałam do przekłuć NIE używa się stali szlachetnej! Żadna miedź, srebro, ani stal nierdzewna, tylko TYTAN. Praktykuje się jeszcze przekłuwanie stalą chirurgiczną, ale jest ono coraz rzadsze, teraz w studiach przoduje tytan G23.
na stronie http://www.wildcat.pl/sklep
ogladam koclzyki. Czy kolczyk Tytanowy Navel Bananbells z podwójnym kryształkiem jest odpowiedni do przekłucia??
Jaki kolczyk radzisz ?rozumiem ,ze ten Bananbells ale jesli mój pepek jest głęboki do tego nie jestem chuda ;) ;p
Kolczyk ten jest akurat, ale nie kupuj go do przekłucia - kolczyk otrzymasz w studio, będzie on na początku dłuższy z uwagi na opuchliznę, która może się zrobić.
Skoro nie jesteś chuda- potem, po wygojeniu możesz kupić sobie kolczyk z nowej lini wildacata właśnie dla osób tęższych.
co zrobic jesli jestem "uzalezniona" od solarium?? miesiac nie wolno chodzic ale co potem?? ta te 15 minut opalaniaw solarium trzeba wyjac koclzyk? czy mozna zostawic??
Potem można już chodzić bez problemu, ale kolczyka nie wolno wyjmować przez pół roku, a najlepiej aż do całkowitego zagojenia.
Czy w kazdym salonie i u kazdej kosmetyczki mozna prosico ten krem(EMLA)??
czy znieczulenie lodem ejst skuteczne
powiedz: w skli od 1 do 10 jak bardzo boli przekłucie pepka!!
Nie mam pojęcia, czy każdy salon ma ten krem. Przekłucie pępka nie boli praktycznie wcale, w skali 1 do 10 oceniam go na 1, albo jeszcze mniej.
Znieczulenie lodem nic ci nie da, bo muszą wcześniej pępek zdezynfekować, poza tym jak już powiedziałam nie ma co bawić się w takie rzeczy, bo to naprawdę jest bezbolesne.
to jak w końcu: przemywac ten pepek woda utleniona czy nie??
Są różne szkoły, ja osobiście praktykuje tą bez przemywania. Stosuje jedynie maści TRIBIOTYC i NEOMECYNA + woda z mydłem. Woda utleniona robi z rany taką małą grzybnie. Ale nie każdemu z kolei maści pomagają.
na tej samej stronie napisano :"po miesiącu kolczyk należy wyjąć, przeczyścić w "alkoholu" i założyć go w czystą, przemytą wcześniej skórę"
ja broń boze nie chce wyjomwac kolczyka bo to chyba bedzie strasznie bolało!!! mam racje??
Dla mnie jest to kompletna bzdura. Wyjmowanie kolca nie ma sensu, podrażni to tylko ranę. Wystarczy przemywać go dwa razy dziennie- zaraz po przekłuciu częściej, wodą z mydłem i smarować maściami i tyle. Kolec, jak już mówiłam ma pozostać nietknięty przez conajmniej pół roku.
czy ty masz w pepku koclzyk?? Jesli masz to pwiesz jaki no i jak Ci sie go nosi :)
Tak, mam przekłuty pępek, ale nie noszę kolczyka. Na wakacje muszę przekłuć go jeszcze raz, ponieważ, kiedyś, kiedy byłam mała i głupia ;) poszłam do beznadziejnego studia, gdzie wzięli zbyt małą ilość fałdy z brzucha i połowa prętu była po przekłuciu widoczna. Oczywiście mogę kupować kolce z mniejszą sztangą, ale wolę poprawić sobie te przekłucie. No tyle, że jeszcze nie teraz.
miłego ;)
metycja
skomentuj (186)
2005-04-17 19:27:34 >> COMING SOON...
jak w tytule ;)
skomentuj (23)
2005-02-27 17:25:32 >> Wielki Powrót ;)
Witajcie ponownie ;)
Otóż zmartwychwstałam i czuje się świetnie ;). Jeszcze ciągle żyje, chociaż momentami sądziłam, że jestem bliska śmierci xP.
No i niestety wszystko przez ów nieszczęsny pomysł na kolec w języku ;).
Zaczęło się jak już pisałam od niewinnego wchłaniania się kulek, a skończyło na neurologu xP.
Dla zainteresowanych dzień po wyjęciu kolca nie mogłam zasnąć, ponieważ drętwiał mi cały język. Przeraziłam się, że mogło dojść do uszkodzenia nerwu językowo-gardłowego – (uszkodzenie nerwu podjęzykowego nie wchodziło w grę- skutki byłyby odczuwalne zaraz po przekłuciu)- zahamowanie produkcji śliny, utrata kubków smakowych tylnej części języka, promieniujący ból głowy etc.
Do tego wszystkiego doszła mi jeszcze angina. Tej samej nocy wylądowałam na pogotowiu, bo zaczęłam dostawać kompletnych schiz- że np. drętwieje mi ciało- ale to akurat nie jest wpływ źle zrobionego kolczyka ;) x].
W każdym razie zobaczył mnie laryngolog, okazało się, że wszystko jest niby ok i mogę wracać do domu- faktycznie- była 4-5 nad ranem, a drętwienie ustawało- pozostał tylko ból głowy. Jednak kolejnej nocy znowu zaczęło robić się dokładnie to samo. Tym razem już kompletnie spanikowałam i po nieprzespanej nocy udałam się do laryngologa- tym razem prywatnie- jakoś tak nie mam zaufania do naszej państwowej służby zdrowia ;).
No i faktycznie okazało się, że po pierwsze ucisk kulki spowodował, że język zaczął ropieć, ponadto angina – „zaatakowała” uszkodzoną, jeszcze nie zagojoną tkankę i zrobił się mały bigos ;). Jednym słowem zakażenie zaczęło dotykać właśnie tego nerwu, który podejrzewałam, że jest uszkodzony ;) – stąd to drętwienie, ból głowy i początkowa diagnoza zapalenia opon mózgowych xP.
Dostałam antybiotyk, parę innych leków osłonnych, płyn do płukania jamy ustnej i jakoś przeżyłam te męczarnie ;). A język goi mi się do tej pory.
Najchętniej poszłabym do owego wspaniałego studia i zażądała zwrotu pieniędzy za kolczyk i leki, a najlepiej to gigantycznego odszkodowania :P.
Tyle, że w tym momencie nie jestem już w stanie nic im udowodnić. Zresztą złość powoli mi przechodzi i wszystko wraca do normy ;).
Język oczywiście przekłuje jeszcze raz, pod koniec roku szkolnego głównie dlatego tak późno, ponieważ mam spore problemy w szkole jeżeli chodzi o mój wygląd ;), a wolę nie robić sobie dodatkowych klopotów ;). A za te kilka miesięcy ze szkoły się wyniosę i będę miała głęboko, co nasza wspaniała pani dyrektor o mnie sądzi ;).
Blog już od jutra przestanie być zaniedbywany – tym razem już naprawdę ;).
Aha- MRÓWA- jeżeli chodzi o Twoje pytania apropo języka, to masz w sznurkach –Wielki Słownik Piercingu- KOLCZYK W JĘZYKU- tam wszystko znajdziesz ;)
Ponadto trochę moich własnych doświadczeń z przekłuwania jest w notkach poniżej ;)
Pozdrawiam serdecznie ;)
metka
skomentuj (42)
2005-02-18 17:00:24 >> ... :/
Wybaczcie brak notek, ale ostatnie dwa dni były dla mnie koszmarem, ledwie żyje :/ Dzisiaj wieczorem, albo jutro wrzuce nowe info o kolejnych kolczykach...
Aha- pytaliście czy zrobie sobie drugi raz kolczyk w języku. Jeszcze wczoraj rano powiedziałabym, że tak- nawet zamówiłam odpowiedni kolec na wildcatcie. Jednak po dzisiejszej nieprzespanej nocy, kompletnych schizach- w dosłownym tego słowa znaczeniu- i miłej wycieczce na pogotowie odrzuca mnie na kilometr od tego pomysłu :/ i na samą myśl, że znowu mam kłuć język jest mi niedobrze :/
Oczywiście sądze, że za niedługo mi przejdzie takie nastawienie i pewnie w końcu zdecyduje się zrobić kolec na wakacje... Ale sztange to kupie wtedy chyba 5cm :/ - -"
miłego :/
skomentuj (12)
2005-02-17 12:06:02 >> POWAŻNE KŁOPOTY Z JĘZYKIEM I NIEPRZYJEMNY KONIEC ZABAWY...
No i niestety sprawdziły się moje przeczucia. Kolczyk był zbyt krótki jak na mój język i kulka zaczęła naciskać, parzyć i powoli wchłaniać się do środka. Cały czas próbowałam w jakikolwiek sposób zatrzymać ten proces, jednakże bezskutecznie. Rano wyjęłam kolczyk.
Doszłam do tego, dlaczego stało się to, co się stało. Otóż zazwyczaj język bez problemu mieści się w ustach – jest takich samych wymiarów. Wydaje się to normalne, ale nie w moim przypadku :/. Mój język jest stosunkowo długi i po włożeniu go do ust zmienia kształt i robi się bardziej wypukły. Zmierzam do tego, że gdy po wyjęciu języka i jego przekłucia- zupełnie prosto- tak, że górna kulka znajdowała się pod dolną, nadal zostawało z 5-6 mm wolnego miejsca na opuchliznę. Niestety zaraz po jego włożeniu do ust, język skulił się, górna kulka cofnęła się do tyłu, a dolna do przodu. Jednym słowem kolczyk w ustach był jakby włożony „na skos” i wypełniał język w zupełności (no może pozostały z 2mm luzu).
Zaraz jednak po jego wyjęciu z ust nadal pozostawała na kolcu 5mm przerwa na opuchliznę.
Pierwszy dzień przetrzymałam, bolało mnie naprawdę niemiłosiernie- wtedy byłam to w stanie zrozumieć i przetrzymać, zresztą kulka nie zaczynała się jeszcze wchłaniać. Drugiego dnia opuchlizna znikła całkowicie, spuchła mi jednak bardzo szyja i broda od spodu, wydawało mi się, że dostałam anginy, nie mogłam się tam nawet dotknąć. Około południa zobaczyłam, że opuchlizna znowu się pojawia, tym razem jednak nie z powodu faktu przekłucia, ale tego, że kulka zaczęła niemiłosiernie uciskać i odparzać dziurkę. Zrobił się mały stan zapalny, ale szybko sobie z nim poradziłam, opuchlizna jednak pozostała i za nic nie udawało mi się jej usunąć.
W końcu postanowiłam sprawdzić, czy to faktycznie z powodu, tego, że kolczyk jest za krótki, więc wyjęłam język i przykładałam kostki lodu, żeby opuchlizna znikła. Po jakiś 15 minutach język wyglądał zupełnie normalnie, był cienki tak jak poprzednio, odparzenie zaczęło znikać i wszystko wracało do normy. Nie będę jednak żyła z wystawionym non stop językiem ;), więc schowałam go za jakiś czas do ust i zerknęłam do lustra żeby zobaczyć co się dzieje.
Tak jak sądziłam cały język znowu był wypełniony kolczykiem- stykał się z nim z obydwu stron i opuchlizna ponownie się pojawiła. Do wieczora przetrzymałam jakoś te męczarnie i przy płukaniu ust zobaczyłam, że górna kulka widoczna jest tylko w połowie. Okazało się, że język zapuchł tak bardzo, że zrobiły się po bogach odleżyny, wokoło przekłucia była silnie poparzona otoczka, bardzo zaczerwieniona i powoli się pogłębiająca. Jednym słowem kolec wżynał się w język.Znowu zrobiłam poprzedni eksperyment, wyjęłam język, odczekałam i opuchlizna znikła. Postępowałam tak dokładnie, co godzinę, ale ulga była tylko na krótką chwilę.
O 1 nad ranem byłam już wykończona, nie dość, że miałam opuchnięty język to dochodziło do tego jeszcze - tak jak poprzednio myślałam- angina, obolała szyja i szczęka. Zaczęłam zastanawiać się czy wyjąć kolczyk teraz, czy zaryzykować i położyć się spać, po czym rano udać się do studia. Ostatecznie zasnęłam, ale i tak nastawiłam sobie budzik na 2, żeby skontrolować język. Budziłam się co godzinę, aby obserwować czy kulka przypadkiem całkiem się nie wchłonie- co jak co, ale interwencja chirurga nie brzmi zbyt zachęcająco ;).
W końcu o 7 ból był już kompletnie nie do wytrzymania, nie byłam w stanie powiedzieć ani słowa, a język za nic nie chciał wysunąć się z ust. Kulki wpijały się cholernie ostro i zaczęłam się zastanawiać czy dotrwam, do 11, kiedy to otwierają studio. Stwierdziłam, że przetrzymam tyle ile dam radę, a potem wyjmę kolczyk. Dotrwałam pół godziny- do czasu, kiedy zaczęłam mieć zawroty głowy i powlokłam się do łazienki.
Wyjmowanie kolca było tragiczne. Nie byłam w stanie wysunąć języka z ust, ani złapać kulki palcami. W końcu wzięłam gazik, chwyciłam nim koniec języka i na siłę go wyciągnęłam. Zębami zagryzłam go tuż za kolcem, żeby przypadkiem nie schował się z powrotem i również mocno chwyciłam kulki- niestety musiałam ucisnąć język, żeby się do nich dostać. Wreszcie udało się. Kolec został wyjęty. Ulga jednak nie przyszła od razu.
Najpierw, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu niemal całkowicie zszedł ze mnie ból gardła, przełyku, szyi i szczęki – przypomnę, że byłam pewna, że złapałam anginę :o…Język wygladał tragicznie. Całkowicie opuchnięty, z odleżynami, startym nabłonkiem i niemalże krwią, a miejsce gdzie znajdowała się górna kulka było potwornie odciśnięte i wgłębione. Górny wylot dziurki powiększył się z 3-4 razy.
Teraz powoli wszystko wraca do normy. Opuchlizna jeszcze się trzyma, język piecze, ale wyraźnie czuje coraz większą ulgę.
Zastanawiam się, kto zawinił? Czy w ogóle ktokolwie? Kolec był prawidłowy – 19mm, taki, jaki zazwyczaj używa się w przekłuciach języka. No właśnie –zazwyczaj-, ale najwyraźniej nie u mnie. U mnie sprawdziłby się kolczyk – 24-25 mm, nie krótszy. Mam trochę żalu do piercemena, który nie wysunął takich wniosków jak ja powyżej przy przekłuwaniu. W końcu widział chyba, że mój język kurczy się, gdy jest w ustach i nie wygląda tam tak samo jak na zewnątrz.
Moja wina? Nie sądzę. Pielęgnowałam go właściwie, na drugi dzień znikła mi całkowicie opuchlizna, więc żadnej winy tu nie ponoszę. Żałuję trochę pieniędzy, które wydałam na tą zabawkę, bo poszło ich naprawdę sporo wliczając leki i przeciery dla niemowlaków ;).
Poza tym bardzo możliwe, że gdybym wybrała się do znajomego mi już studia, mogłoby stać się inaczej , ale chciałam wybrać coś innego, lepszego(?), więc wybrałam studio, o którym często słyszałam opinię – drugie po dereniowej-.
Heh, no nie powiem, zawiodłam się i już więcej moja stopa tam nie postanie. Chyba tylko po to, żeby zażądać zwrotu wydanej kasy. Z drugiej jednak strony mam nauczkę na przyszłość i cieszę się, że mogłam czegoś nowego się nauczyć i, że nie skończyła się ta cała sytuacja na chirurgicznym wyjmowaniu kolca. Chociaż w sumie i tak zakończyła się dla mojego języka dosyć nieprzyjemnie…
skomentuj (12)
2005-02-15 22:32:12 >> MÓJ KOLEC W JĘZYKU ;)
No i zgodnie z zapowiedzią umieszczam notkę o moim prywatnym, dzisiejszym kłuciu ;) O piercingu wargi raczej już dziś nie będzie, bo ledwo żyje ;)
No, więc po przemyśleniu całej sprawy i kilku problemów, które wyszły w tzw. „między czasie” zdecydowałam się wybrać do studia na przekłucie ;) Razem z my frend ( Di - :*) błądziłyśmy z 40 minut i ostatecznie stanęłyśmy przed właściwymi drzwiami ;). Oczywiście Di po drodze wygłosiła swego rodzaju gadkę umoralniającą ;) (nawet nie waż się twierdzić, że tak nie było :P) czego skutkiem były moje kolejne rozterki już przed owymi drzwiami ;). W końcu jednak zdecydowałam się i weszłyśmy- parę pytań, myślenie- Spojrzenie na Di- Iii? Odpowiedź – TAK. - Ok. przekłuwam ;).
Kolczyk polazł do sterylki na 15 minut, podczas których nadal miałam rozterki jeżeli chodzi o moje morale ;), i zanim się obejrzałam zostałam poproszona o wejście do oddzielnej sali przekłucia ;). Di się trochę rozczarowała, gdy nie pozwolono jej wejść ze mną, ale jakoś to w końcu przebolała ;).
Usiadłam sobie wygodnie, wyciągnęłam język do dezynfekcji, potem kropeczka i igła ;)- kompletna pustka, nic nie czuć- dosłownie nic- może jedynie moment wbicia i wyciągnięcia igły- ale nie jest to żaden ból- raczej można to porównać do zwykłego dotyku ;). Kolczyk wsadzony i po sprawie ;)
Mówiło się przyjemnie, krew leciała troszkę, i ogólnie wspaniale ;) – mogło już tak w sumie zostać ;)
Gdy już Di zrobiła sobie swój śliczny kolec w uchu ;) polazłyśmy wreszcie ze studia i udałyśmy się w kierunku metra. Muszę powiedzieć, że w drodze do domu czułam się jakbym była kompletnie naćpana ;), ponadto drętwiały mi ręce, przy poruszeniu językiem reagował jakiś nerw np. przy ramieniu etc ;) bardzo dziwna sprawa, czułam się fatalnie, a teraz wszystko pamiętam jak przez mgłę ;)
W każdym razie. Język zaczął puchnąć 2 godziny po przekłuciu, a aktualnie wygląda jak wielki balon ;). Matka z ojcem nie zorientowali się, że posiadam nowy nabytek, w sumie nie sepleniłam i mam nadzieję, że tak pozostanie :/, chociaż jest coraz gorzej…
Jak już pisałam wcześniej spróbowałam zjeść „rozciapcianego” banana, co oczywiście się nie udało ;), po czym głodząc się jak najdłużej udało mi się w jedyne 30 min zjeść rozmieloną jajecznicę- dziwne, że po tym eksperymencie jeszcze żyje ;).
Po każdym jedzeniu (chociaż nie zapowiada się żebym miała cokolwiek jeść) usta
trzeba płukać Tantum Verde- pomaga na małą chwilę :/, ponadto jak najwięcej zimnego- kostki z zamrożonego rumianku i szałwi – obrzydliwe, ale przynajmniej na parę sekund opuchlizna jest mniejsza :/
Ogólnie już teraz jest tragicznie ;)- język z trudem mieści mi się do ust, poodciskały się na nim zęby, cholernie boli mnie przełykanie śliny i tak sobie myślę, czy rzeczą bezpieczną jest kłaść się spać w takim stanie, żeby przypadkiem się nie udusić ;). Ponadto nagle zaczęła lecieć z niego krew, co było również wyjątkowo mało ciekawym doświadczeniem, jak i to, że cały pręt jest już nim wypełniony, a ja nieustannie mam wrażenie, że robi się coraz większa opuchlizna, która nie ma już dla siebie miejsca – mam nadzieję, że nie skończy się tym, że język pochłonie kulki ;)
Reasumując sprawa bardzo przyjemna ;), aczkolwiek już teraz widzę, że sobie będę musiała pocierpieć… :/ i to nawet bardzo pocierpieć… ;)
no, ale nic ;) jak się nie uduszę i kulki się nie wchłoną to już będzie dobrze ;)
miłego ;)
skomentuj (11)
2005-02-15 21:55:55 >> Odpowiedzi na komenty i zapytania ;)
Wybaczcie dwudniową przerwę, ale miałam mało czasu żeby dorwać się do kompa ;). Teraz wrzucam odpowiedzi na komenty/pytania etc, w następnej notce moje wrażenia z kłucia, a w jeszcze kolejnej- jeśli mi się dzisiaj zechce ;)- piercing wargi ;)
Miłej lektury :)
BRITNEY:
"dzięki za odpowiedzenie na moje pytania :*, chciałam powiedzieć że właśnie wróciłam od kosmetyczki i przkłuam sobie nas, troche bolało, ale da sie przezyć,
jesli mniej boli pępek i język,od tego, no to sobie przekłuje :]:]:]"
gratuluje odwagi ;). cieszę się, że wszystko ok i mam nadzieję, że ta kosmetyczka znała się na rzeczy :/ ... oby wszystko się szybko zagoiło ;)
pozdrawiam ;)
NIF:
"Każdy kto chce sobie przekłuć język niech sie lepiej zastanowi, bo sam zabieg to pikus, ale pierwszy tydzień to czyste piekło ]:->"
obym nie musiała się z tym zgadzać, ale coś czuję, że jednak tak będzie :/ ;)
pozdrawiam ;)
Asia:
"czy nurek może miec kolec w brwii? bo
nie wiem czy zakladać:("
Dobrze trafiłaś, bo ja też swego czasu nurkowałam i w sumie nadal w tym odrobinkę siedzę, ze względu na ojca ;).
Kolca zawsze można wyjąć do nurkowania, ale TYLKO po jego CAŁKOWITYM zagojeniu. W sumie wyjdzie na to, że będziesz musiała zrobić sobie rok przerwy od nurków... Zresztą jeżeli kolczyk jest już zagojony możesz bez problemowo schodzić pod wodę, bez obawy na infekcję- to czy, nie będzie Ci przeszkadzał zależy jednak tylko od kształtu i wielkości maski ;)
Ale i tak w sumie wychodzi na jedno- rok przerwy, a potem dowolnie- albo zostawiasz- jeśli nie przeszkadza, albo wyjmujesz ;)
Jednak z tego co wiem, ze względów bezpieczeństwa i tak zostaniesz poproszona o usunięcie wszelkich ozdób... w tym kolczyków...
pozdrawiam i życzę głębokich nurków i duuużo kolców ;)
LESER:
ja planuje kolczyk w języku i dzięki temu blogowi wiem jakie są skutki z tym związane... Ale dam rade... Czuje sie na tym blogu jak w wielkiej percingowej rodzinie :) a czarny kolczyk moge poprosić od razu u faceta który robi kolczyk czy dopiero później? Aha i mam jeszcze pytanie... Czy nie będzie sensacji roku jak chłopak będzie miał kolca w języku? Bo ja jestem chłopakiem i chce zacząć przygodę z kolczykami poczynając od języka :)
baaardzo gorąco pozdrawiam :)
;) Czarny kolczyk zamówisz na tej stronie- wildcata. Jest to seria blackline- wymiar kulki "6", dłg.sztangi 19 mm. Tu aj zapłacisz za niego bodajże 45/49 zł? Powinno wyjść taniej niż w studio. Ale równie dobrze możesz zapytać się piercemena, czy ma serię blackline - być może będzie ;)- w moim wypadku musiałam kupować na własną rękę, za kolczyk w innym studio dalam 110,a za przekłucie 50- darcie kasy niesamowite, bo ten sam kolczyk można kupić w necie o ponad połowe taniej :/, ale czas mnie naglił, nie miałam czasu czekać na przesyłkę ;)
No i tak jak już ktoś napisał, żadnej sensacji nie będzie ;), niby dlaczego ;)?
LESER
a co można jeść (tak będzie chyba łątwiej :)) podczas przekłucia języka... Bo nie wiem czy bede gotowy na głodówke :P słyszałem ze nie mozna jesc nawet nabiału. To prawda?
;) Można jeść to co dasz rade zjeść, czyli ogólnie rzecz biorąc NIC :D. Więc radzę najeść się przed przekłuciem na zapas ;)- sama żałuje, że tak nie zrobiłam :P. Ogólnie powinno się ograniczyć ostre i gorące jedzenie, tak samo jak ciepłe napoje, a poza tym nabiał nie jest wskazany z uwagi na żywe kultury bakterii. W studio jednak powiedzieli mi, że jak już nie dam rady, to po jogurcie usta trzeba płukać wodą, a potem Tantum Verde- ulgaaaa ( ale tylko na chwilę ;)) Powiem Ci tak – próbowałam zjeść „rozciapcianego” banana i myślałam, że zdechnę z bólu ;], skończyło się na tym, że przegłodziłam się tyle ile dałam rade i zjadłam ostatecznie rozmieloną jajecznicę z jednego jajka- co zajęło mi jakieś pół godziny ;) Właśnie się zastanawiam jak przeżyje jutrzejszy dzień ;) Więcej wrażeń z kłucia opiszę w następnej notce- już za chwilkę ;)
miłego ;)
skomentuj (47)
Created by Smeagol-Gollum
dla szablony4u